Panie i Panowie, nowa wersja (4.0) MS Enterprise Library została wydana! Wraz z nią ukazała się wersja 1.1 kontenera Unity. Pierwsze wzmianki blogowe bardzo uspokoiły mój entuzjazm - wydaje się bowiem, że poza przejściem na VS2008 i poprawkami w wydajności nic nowego się nie wydarzyło. Wciąż jednak jeszcze nie zabrałem się za lekturę źródeł i nie mogę napisać nic pewnego od siebie. Jak tylko będę coś wiedział, niezwłocznie napiszę. Najbardziej napalony jestem na Unity - zżera mnie ciekawość, czy zostały zaimplementowane ficzery, które uważałem za przydatne (może moje intensywne o nich myślenie spowodowało, że Panowie Autorzy (swoją drogą, w kontekście poprzedniego mojego postu, ciekawe dlaczego to sami panowie...) odebrali mój przekaz mentalny i wzięli się do roboty). Koniec zagnieżdżonej dygresji. Koniec posta:)
niedziela, 18 maj 2008
środa, 14 maj 2008
Informatyka i kobiety, kobiety i informatyka
Znów zmiana tematu. Tym razem chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat roli kobiet w szeroko rozumianym przemyśle IT. Przez długie lata kobiet w IT było jak na lekarstwo. Szczególnie tu, w Polsce. 10% udział pań na moim roku informatyki uważany był za sukces i przełomowe wydarzenie - "tak dużo!". Słyszało się poglądy, że niewiasty się do tego nie nadają, że są gorsze w abstrakcyjnym myśleniu, że ich komputery nie interesują. Generalnie - było źle.
Ostatnio sytuacja powoli zaczęła się zmieniać (w tym miejscu będę kontrowersyjny) ze złej na jeszcze gorszą. Bo oto firma Motorola stwierdziła, że kobiety w IT są wspaniałe. Pachnące nieco (nie)realnym socjalizmem hasła typu 30% kobiet w każdym dziale, 40, 50... A przy tym stwierdzenia wysoko postawionych przedstawicie firmy (tak, także kobiet!), że panie są w IT lepsze, bo są dokładniejsze, dbają o szczegóły itepe itede... A ja się czepiam. Bo proszę bardzo, powiedzcie mi, gdzie tu równe traktowanie kobiet i mężczyzn, jeśli stwierdza się, że te pierwsze są lepsze bo... Takie stwierdzenia mają drugie dno. Wynika z nich pośrednio, że kobieta w IT owszem, może być, ale:
Ostatnio sytuacja powoli zaczęła się zmieniać (w tym miejscu będę kontrowersyjny) ze złej na jeszcze gorszą. Bo oto firma Motorola stwierdziła, że kobiety w IT są wspaniałe. Pachnące nieco (nie)realnym socjalizmem hasła typu 30% kobiet w każdym dziale, 40, 50... A przy tym stwierdzenia wysoko postawionych przedstawicie firmy (tak, także kobiet!), że panie są w IT lepsze, bo są dokładniejsze, dbają o szczegóły itepe itede... A ja się czepiam. Bo proszę bardzo, powiedzcie mi, gdzie tu równe traktowanie kobiet i mężczyzn, jeśli stwierdza się, że te pierwsze są lepsze bo... Takie stwierdzenia mają drugie dno. Wynika z nich pośrednio, że kobieta w IT owszem, może być, ale:
- jeśli programistką, to programuje jakieś-tam krytyczne, nieodporne na błędy komponenty, których żaden facet by nie tknął, bo "syfne",
- ale lepiej żeby była testerką, bo przecież jest dokładna,
- a w drodze wyjątku, jeśli jest ambitna, zróbmy z niej menedżerkę!
I gdzieś między palcami, przy oklaskach witających nową panią menedżer działu IT znanej korporacji, wycieka nam sedno tego, co ja rozumiem jako informatyka inżynierska: to co zaczyna się od pisania Kodu, a kończy się na Projektowaniu systemów lub prowadzeniu Projektów. Tu już dużo gorzej jest się kobietom przebić w męsko-szowinistycznym środowisku. Gorzej, bo z jednej strony, jeśli kobiety w IT nam nie po drodze, to im utrudniamy życie. Z drugiej natomiast, jeśli sytuację akceptujemy, to mamy tendencję do przesadnej opiekuńczości: chuchania i dmuchania na taką niewiastę, żeby tylko coś jej się nie stało (np. nikt jej nie opieprzył za buga). Tym samym, niestety, obcinamy takiej osobie możliwość wykazania się. Jakby nie patrzeć - dupa z tyłu.
Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki za te "rodzynki" które mają na tyle odwagi, żeby płynąć pod prąd. Oraz oczywiście uświadamiać nasze męskie otoczenie, że kobieta (nie tylko w IT) nie jest ani lepsza, ani gorsza!
PS. Ja sam zdecydowałem się na karierę w IT pod wpływem starszej koleżanki, która teraz świetnie radzi sobie jako szef project manager-ów. Zawsze była i zapewne będzie dla mnie wzorem dobrego inżyniera informatyka.
poniedziałek, 12 maj 2008
Eee tam, ale bajer!
Dziś totalna zmiana tematyki. Zamiast gotowania (które, nota bene, chyba się już nieco przejadło) będzie sprzętowo-technologicznie. Oto siedzę sobie i piszę tę notkę za pomocą naszej nowej zabawki: EEE PC firmy Asus. Teoretycznie jest to nowa zabawka mojej żony, ale... Ale właściwie to ona używała go dopiero 2 godziny, a ja już spędziłem przy niej pól tygodnia.
Zaczęło się od fascynacji: jakie to małe, jakie śliczne... jaką ma niewygodną klawiaturę! (dlatego z góry przepraszam za literówki). Potem przyszedł czas na poważne rzeczy, czyli instalacje systemu Windows XP. Ponieważ studentem będąc posiadam dostęp do licencji akademickich, ściągnąłem sobie legalnego Widowsa z MSDNAA i... już miałem wkładać płytkę do napędu, kiedy się zorientowałem, że EEE napędu CD nie ma. Po prostu. Tak jak nie ma dysku twardego (jest SSD 4GB). Następne 3 dni (całe!) spędziłem instalując na EEE system. W końcu się udało, po kilkunastu próbach. Zainstalowałem z pendrajwa butowalnego. W międzyczasie w akcie desperacji kupiłem napęd CD na USB na allegro. Nie zmarnuje się;)
Potem przyszedł czas na konfigurację. Wyczajenie, że dawno dawno temu ustawiłem blokowanie MACów na akcespoincie - 1 dzień. Przegranie jakiejś brakującej deelelki w celu instalacji MS Office (także oryginał, wersja home & student) - 2 godziny.
EEE jest wspaniałe. Wiedzieliście, że Celerony mobilne też (tak jak dorosłe Pentium M) mogą być taktowane różnymi częstotliwościami? Niestety nie dzieje się to automatycznie - trzeba przestawiać ręcznie, ale z baterią 5200 mAh (a taka malutka jest) moje EEE PC downklokowane do 240 MHz wytrzymuje dobre 5 godzin intensywnej pracy (sieć WiFi, Office, skanowanie antywirem). A do tego jest śliczne:)
Zaczęło się od fascynacji: jakie to małe, jakie śliczne... jaką ma niewygodną klawiaturę! (dlatego z góry przepraszam za literówki). Potem przyszedł czas na poważne rzeczy, czyli instalacje systemu Windows XP. Ponieważ studentem będąc posiadam dostęp do licencji akademickich, ściągnąłem sobie legalnego Widowsa z MSDNAA i... już miałem wkładać płytkę do napędu, kiedy się zorientowałem, że EEE napędu CD nie ma. Po prostu. Tak jak nie ma dysku twardego (jest SSD 4GB). Następne 3 dni (całe!) spędziłem instalując na EEE system. W końcu się udało, po kilkunastu próbach. Zainstalowałem z pendrajwa butowalnego. W międzyczasie w akcie desperacji kupiłem napęd CD na USB na allegro. Nie zmarnuje się;)
Potem przyszedł czas na konfigurację. Wyczajenie, że dawno dawno temu ustawiłem blokowanie MACów na akcespoincie - 1 dzień. Przegranie jakiejś brakującej deelelki w celu instalacji MS Office (także oryginał, wersja home & student) - 2 godziny.
EEE jest wspaniałe. Wiedzieliście, że Celerony mobilne też (tak jak dorosłe Pentium M) mogą być taktowane różnymi częstotliwościami? Niestety nie dzieje się to automatycznie - trzeba przestawiać ręcznie, ale z baterią 5200 mAh (a taka malutka jest) moje EEE PC downklokowane do 240 MHz wytrzymuje dobre 5 godzin intensywnej pracy (sieć WiFi, Office, skanowanie antywirem). A do tego jest śliczne:)
poniedziałek, 5 maj 2008
Niedzielny kącik kuchenny, część trzecia
Z pewnym opóźnieniem, ale niedzielny kącik kuchenny nareszcie powraca! Tym razem w poniedziałek...
Na początek zapiekanki, które podpatrzyłem u właścicielki tego oto bloga - Luelki. Niestety nie zapytałem o oryginalny przepis i dlatego to, co będę teraz opisywał jest jedynie moją wariacją na temat. Mam jednak nadzieję, że wam posmakuje.
Zapiekanki zbudowane są w oparciu o ten sam, co kanapki całotygodniowe, wzorzec projektowy - Layered Sandwich. Warstwy, z których składa się pojedyncza instancja zapiekanki (w kolejności od dołu) to:
Na początek zapiekanki, które podpatrzyłem u właścicielki tego oto bloga - Luelki. Niestety nie zapytałem o oryginalny przepis i dlatego to, co będę teraz opisywał jest jedynie moją wariacją na temat. Mam jednak nadzieję, że wam posmakuje.
Zapiekanki zbudowane są w oparciu o ten sam, co kanapki całotygodniowe, wzorzec projektowy - Layered Sandwich. Warstwy, z których składa się pojedyncza instancja zapiekanki (w kolejności od dołu) to:
- Połówka bułki kajzerki.
- Warstwa masła lub masła roślinnego.
- Cienka warstwa koncentratu pomidorowego.
- (opcjonalnie) Plasterek ulubionej wędliny.
- 4-6 kawałków papryki (małych - 3 cm długości, pozostałe wymiary około 50 mm). Najlepiej, żeby papryka była w jak największej liczbie kolorów.
- Odrobina pieczarek. Pieczarki wcześniej kroimy na małe kawałeczki i dusimy/smażymy na patelni aż do 3-krotnego zmniejszenia objętości.
- Mniej więcej zbliżona ilość zezłoconej, drobno posiekanej cebuli.
- Dwa plasterki rzodkiewki.
- Jeden mały kawałek (płaski) ulubionego sera pleśniowego.
- Trzy szczypty szczypiorku świeżego.
- Zielska! Bazylia i oregano. W tej warstwie można także dodać pieprz, ostrą paprykę, a także czosnek.
- Jeden duży plaster sera żółtego (przykrywający całą powierzchnię bułki). Może to być kilka mniejszych plastrów różnych rodzajów sera - ważne tylko, żeby przykrywały całość.
sobota, 3 maj 2008
O cnocie
On: Musisz być cierpliwa!
Ona: No tak. Cierpliwość to cnota...
On: Yhym.
Ona: Ale ja już nie mam cnoty...
niedziela, 20 kwiecień 2008
Kanapki całotygodniowe
Kolejny przepis w niedzielnym kąciku kucharskim to przepis na kanapki.
Nazwa pochodzi od tego, że można jeść codziennie (w odróżnieniu od Gulaszu Sobotniego, który spożywany bywa tylko w weekendy).
Kanapki całotygodniowe wytwarzane są zwykle w ilości dwóch sztuk na osobę. Mają własność dobrego przechowywania w lodówce, więc zwykle przygotowywane są wieczorem, a jedzone dnia następnego od rana do popołudnia. Kanapki zbudowane są w oparciu o architekturę warstwową (wzorzec Layered Sandwich, Gang of Four). Jedna kanapka całotygodniowa składa się z:
Nazwa pochodzi od tego, że można jeść codziennie (w odróżnieniu od Gulaszu Sobotniego, który spożywany bywa tylko w weekendy).
Kanapki całotygodniowe wytwarzane są zwykle w ilości dwóch sztuk na osobę. Mają własność dobrego przechowywania w lodówce, więc zwykle przygotowywane są wieczorem, a jedzone dnia następnego od rana do popołudnia. Kanapki zbudowane są w oparciu o architekturę warstwową (wzorzec Layered Sandwich, Gang of Four). Jedna kanapka całotygodniowa składa się z:
- Bułki kajzerki przekrojonej na pół.
- Odrobiny masła lub margaryny, którą smarowane są obie połówki bułki.
- Plastra wędliny (szynki, salami lub mortadeli z oliwkami). Wersja przeznaczona do konsumpcji w piątki lub w niektóre święta religijne (Środa Popielcowa, Wielki Piątek) pozbawiona jest tego składnika.
- Plastra sera żółtego dowolnej marki, byle nie był to wyrób seropodobny Tesco (osobiście preferuję sery wędzone, małżynka zaś te dziurawe).
- Papryki świeżej lub marynowanej (najlepiej różnokolorowej).
- Ogórka świeżego (dwa plasterki).
- Rzodkiewki (jeśli akurat jest sezon na takową; w ilości także dwóch plasterków).
- Oliwki. Zwykle jedna duża wystarcza na dwie kanapki. Oliwkę kroimy na plasterki i upychamy gdzie popadnie.
Składniki zostały opisane w kolejności, w jakiej należy je nakładać na bułkę. Zanim przykryjemy całość drugą połówką bułki, sypiemy pokaźną ilość bazylii i oregano. Nie zaszkodzi też szczypiorek. Dla lepszej przyczepności możemy po położeniu warstwy sera posmarować go Majonezem Kieleckim. Możemy także polać keczupem. Drugą połówkę bułki przykładamy ostrożnie, żeby nie wycisnąć składników bokami. Całość zawijamy w folię aluminiową i przechowujemy w lodówce do rana. Rano jedynie musimy się skupić na tym, żeby nie zapomnieć zabrać swoich kanapek do pracy/na uczelnie.
W kolejnej edycji kącika kulinarnego: zapiekanki Luelki oraz jajecznica Krzyśkowa (przepisy bezczelnie zgapione)
W kolejnej edycji kącika kulinarnego: zapiekanki Luelki oraz jajecznica Krzyśkowa (przepisy bezczelnie zgapione)
Gulasz Sobotni
W naszym domu zapanowała nowa świecka tradycja. Właściwie zaczęła się już prawie rok temu, po powrocie z Pragi, ale na dobre zagościła w naszym domu kilka tygodni temu. Tradycja ta zwie się Gulasz z Kluskami na Parze (kluski na parze są udomowionym odpowiednikiem knedlików). Aby zrobić Gulasz Sobotni, potrzebne są:
- 2 spore cebule
- 20-30 dag pieczarek
- 50-60 dag karkówki
- pół marchewki
- pół pietruszki
Pozostałe składniki są opcjonalne, ale bardzo pożądane:
- czerwone wytrawne wino: 1/4 szklanki
- papryka: najlepiej po trochu z każdego znalezionego koloru
- sałata i świeży ogórek: jako dekoracja
Zaczynamy od obsmażenia mięsa na patelni na sporym ogniu. Trzymamy je tak, dopóki nie zmieni koloru na szary (z czerwonego). Jeśli wasze mięso bez obsmażania miało inny kolor (szary, fioletowy, zielony?) zróbcie sobie lepiej naleśniki z serem. Po zakończeniu wspomnianej obróbki cieplnej, mięso (wraz z odrobiną sosu, który się z niego powinien wytopić) przerzucamy do przygotowanej miseczki.
Na patelnię wrzucamy pokrojoną w półplasterki cebulę (i odrobinę oleju/oliwy) i przykrywamy, celem jej zmiękczenia. Jak już zmięknie, zdejmujemy pokrywkę, żeby się nieco podsmażyła. Kiedy skończymy zabawę z cebulą, to samo robimy z pieczarkami.
Kiedy pieczarki osiągną już odpowiednią formę (ich objętość zmniejszy się trzykrotnie;-), dorzucamy do nich cebulę i mięso. Wsypujemy połowę zgromadzonych zapasów bazylii i oregano i trochę czosnku dla smaku (może być świeży albo granulowany). Dolewamy wody, przykrywamy pokrywką i dusimy jakieś pól godziny (no może 45 minut). Co jakiś czas oczywiście dolewamy wody, bo ta ma dziwną tendencję do wyparowywania.
Następnie wrzucamy pozostałe wymienione składniki oraz jeden liść laurowy. I dusimy dalej, kolejne 30-45 minut. Po tym czasie wołamy znajdującą się w pobliżu żonę (kto nie ma takowej, ma pecha), żeby stworzyła tajemną miksturę mąki, śmietany i koncentratu pomidorowego w celu zabielenia gulaszu. Po tym zabiegu gulasz jest gotowy do spożycia. Opisane proporcje wystarczają dla 2 osób na 2 dni weekendu.
Spożywamy z kluskami na parze kupionymi w Tesco (są lepsze niż te z Kerfura). Jak ktoś ma siłę i fantazję, może sobie placki ziemniaczane zrobić. Oczywiście jeśli dodaliśmy wina podczas gotowania, jedząc musimy wypić resztę trunku, która pozostała w butelce. Możemy także popijać sobie podczas gotowania, ale wtedy efekty mogą odbiegać nieco od zamierzonych.
Podajemy na jak największych talerzach, które wykładamy liśćmi sałaty. Na rogach dekorujemy plasterkami ogórka (którego możemy polać śmietaną lub posypać bazylią).
PS. Jak tylko kupię sobie Bluetootha na USB, zamieszczę zdjęcia (nie mam jak ich przegrać z komórki).
Na patelnię wrzucamy pokrojoną w półplasterki cebulę (i odrobinę oleju/oliwy) i przykrywamy, celem jej zmiękczenia. Jak już zmięknie, zdejmujemy pokrywkę, żeby się nieco podsmażyła. Kiedy skończymy zabawę z cebulą, to samo robimy z pieczarkami.
Kiedy pieczarki osiągną już odpowiednią formę (ich objętość zmniejszy się trzykrotnie;-), dorzucamy do nich cebulę i mięso. Wsypujemy połowę zgromadzonych zapasów bazylii i oregano i trochę czosnku dla smaku (może być świeży albo granulowany). Dolewamy wody, przykrywamy pokrywką i dusimy jakieś pól godziny (no może 45 minut). Co jakiś czas oczywiście dolewamy wody, bo ta ma dziwną tendencję do wyparowywania.
Następnie wrzucamy pozostałe wymienione składniki oraz jeden liść laurowy. I dusimy dalej, kolejne 30-45 minut. Po tym czasie wołamy znajdującą się w pobliżu żonę (kto nie ma takowej, ma pecha), żeby stworzyła tajemną miksturę mąki, śmietany i koncentratu pomidorowego w celu zabielenia gulaszu. Po tym zabiegu gulasz jest gotowy do spożycia. Opisane proporcje wystarczają dla 2 osób na 2 dni weekendu.
Spożywamy z kluskami na parze kupionymi w Tesco (są lepsze niż te z Kerfura). Jak ktoś ma siłę i fantazję, może sobie placki ziemniaczane zrobić. Oczywiście jeśli dodaliśmy wina podczas gotowania, jedząc musimy wypić resztę trunku, która pozostała w butelce. Możemy także popijać sobie podczas gotowania, ale wtedy efekty mogą odbiegać nieco od zamierzonych.
Podajemy na jak największych talerzach, które wykładamy liśćmi sałaty. Na rogach dekorujemy plasterkami ogórka (którego możemy polać śmietaną lub posypać bazylią).
PS. Jak tylko kupię sobie Bluetootha na USB, zamieszczę zdjęcia (nie mam jak ich przegrać z komórki).
Subskrybuj:
Posty (Atom)